Millionaire Magazine
11 stycznia 2011  16:47

5

Krzysztof Król – Jak zrobić biznes na dyskotekach?


Kamil Cebulski: Czym się dokładnie obecnie zajmujesz?

Krzysztof Król: Zajmuję się organizowaniem imprez w całej Polsce, a oprócz tego organizuję szkolenia motywacyjne jak również szkolenia na temat podrywania i ogólnie stosunków damsko-męskich. Jest to bardzo dobry temat, który dopiero wkracza do Polski, oba te tematy, gdyż obecnie organizacja imprez klubowych w naszym kraju także zupełnie leży.

A jak to się u Ciebie zaczęło z organizacją tych imprez? Bo nie uwierzę, że skończyłeś studia i nagle postanowiłeś organizować imprezy bo nie mogłeś znaleźć pracy.

Zaczęło się wszystko jak miałem 4 czy 5 lat, kiedy zobaczyłem Jean-Michel Jarre na pożyczonej gdzieś kasecie wideo przez mojego kuzyna. Był na niej koncert w Houston, na którym było prawie półtora miliona osób. Na takim małym dziecku zrobiło to ogromne wrażenie. Wtedy byliśmy we wspaniałym okresie socjalizmu i w Polsce nie odbywały się takie rzeczy, ani w telewizji nie było tego widać, natomiast jak ja zacząłem już pierwsze rzeczy kojarzyć to skojarzyłem nagle koncert. I właśnie wtedy wytworzyło się we mnie jakieś takie straszliwe pragnienie, aby coś wielkiego w życiu zrobić, najlepiej związanego z muzyką. W wieku 8 lat zacząłem grać na klawiszach i rozwijać swoje umiejętności. W wieku 13-14 lat stwierdziłem, że na klawiszach w Polsce grają tylko ludzie w zespołach disco-polo. Ostatnio słyszałem że Boysi w Chinach robią karierę, nawet widziałem gdzieś film, więc może był i to dobry biznes, ale w tedy jeszcze miałem taki honor małego dziecka i zupełnie nie chciałem podlegać pod disco-polo. Zacząłem wtedy właśnie być DJ. Zacząłem grać na osiemnastkach i małych imprezach szkolnych. W zasadzie pierwszą imprezę poprowadziłem jeszcze w podstawówce, ale taką pierwszą poważną zagrałem w pierwszej klasie liceum. Była to impreza na 2 tysiące osób, gdzie przypadkiem w sumie trafiliśmy do takiej dużej dyskoteki w Krakowie, która mieściła 2-3 tysiące osób i akurat była kilka dni po otwarciu więc ten klub był całkowicie pełny. Jako, że ja i mój przyjaciel Piotrek graliśmy jako jedyni w zasadzie w Krakowie z płyt winylowych, a tego dnia zepsuły im się odtwarzacze CD i DJ, który był tam na stałe nie potrafił grać z tych odtwarzaczy. Tak się złożyło, że my przyszliśmy właśnie do nich w sprawie grania w klubie. W ten sposób, zupełnie przypadkiem ze szkolnych dyskotek na 100 osób czy 200 trafiłem na wielką imprezę, gdzie gości liczono w tysiącach. Impreza się spodobała i zostałem przyjęty do tego klubu i byłem z nim związany przez wiele lat.

A jaki miałeś pseudonim artystyczny?

Na początku był to Rebit, a teraz Kriss King od paru lat. Później biznes na byciu DJ tak wyglądał, że doskonaliłem się w tym zawodzie. Tak na dobrą sprawę wszystko zaczęło się rozwijać, kiedy do klubów trafiła muzyka typu House, Elektro, gdzie moje klimaty czyli ciężkie techno były trudnym tematem i raczej nie trafiającym się w Polsce. Nie miały one za bardzo możliwości aby wypłynąć. Jeżeli więc mogłem przerzucić się na elektro i ciągle grać tą ostrą muzykę, ale trochę wolniejszą to zacząłem to robić. Pojawiły się pierwsze sukcesy, pojawiły się wyjazdy po całej Polsce po klubach. W mistrzostwach polski zająłem nawet drugie miejsce. Ale nadal nie byłem spełniony, nie czułem do końca satysfakcji.

A powiedz mi na czym polegają takie mistrzostwa Polski na DJ?

Konkurs polega na tym, że są eliminacje, które odbywają się w całej Polsce, dokładnie w 10 czy 15 miastach. Jest jury które głosuje, są to doświadczeni DJ, którzy oceniają kandydatów. Jest to mniej więcej tak jak jazda figurowa na lodzie.

Powiedziałeś, że nie byłeś spełniony i oczekiwałeś więcej. Ale chyba taki DJ jeden z lepszych w kraju dobrze zarabia?

No właśnie tak na dobrą sprawę 2 rzeczy mi się nie podobały: pierwsza to była taka, że dopóki nie jesteś DJ znanym na cały świat i nie płacą ci przykładowo 50 tys. za jedną imprezę to musisz grać tak naprawdę to co lubią ludzie w danym klubie więc jak jeździsz w różne miejsca to jesteś skazany na to, że nie grasz tego co ty lubisz, co byś chciał zaprezentować, tylko musisz dopasować się do ludzi. Kariera DJ szła mi dobrze, bo już dawno temu się nauczyłem, aby nie grać dla siebie tylko dla ludzi. Ja to wiedziałem, ale ciągle nie mogłem się wykazać muzyką, którą ja lubię. To była pierwsza rzecz, a druga to stawki, które otrzymują DJ są tak marne, że nie ma o czym mówić, zwłaszcza na południu, bo na północy jeszcze jakoś to wygląda. Jakieś 100 czy 200 zł za noc + dojazd to niewiele. Nie są to stawki powalające i gdyby robić tylko to wyżyć z tego nie można, nie mówiąc już o bogaceniu. Dopóki nie zacznie się robić czegoś więcej, tworzyć jakiejś muzyki itp. to te stawki nie zaczną się nigdy zwiększać.
Gdy my zaczynaliśmy sprzęt był bardzo ubogi i tępy można by rzecz. Trzeba było spędzić ze wzmacniaczami wiele czasu, aby się nauczyć ich obsługi, a teraz wszystko jest tak zautomatyzowane, że praktycznie podpinasz sobie laptopa do sprzętu i on ci sam miksuje i osoba niewprawiona nie zauważy, że w ogóle nie ma DJ. Jest więc to teraz proste, DJ się bardzo dużo namnożyło, sprzęt potaniał to i stawki są mniejsze.

Ja wiem, że wynajmując kapelę na wesele płaci się bardzo duże kwoty, bo coraz mniej ludzi umie grać na instrumentach, nie mówiąc już o zgraniu się kilku osób w jakiś zespół. Może gdybyś grał na weselach to byś miał lepsze stawki?

Szczerze mówiąc ja jakoś ten temat wesel zawsze omijałem szerokim łukiem, bo powiedzmy, że jak jeszcze w klubach można grać nawet zniżając się do poziomu totalnej komercji tak na weselach nie da się grać ambitnie. Byłoby to granie już totalnie pod pieniądze, a ja byłem na tyle młody, że mogłem wybierać to co robię, a nie byłem zmuszony aby zarabiać za wszelką cenę.

No dobrze. Nie zarobiłeś na byciu DJ, nie zarobiłeś na weselach to jak w końcu zarobiłeś?

No właśnie w tym okresie stwierdziłem, że jest sposób, aby grać i swoją muzykę i aby na tym jeszcze dobrze zarobić. Sposób jest taki, że można robić swoje własne imprezy. Czyli mieć pomysł, ściągnąć ludzi na tą imprezę, dogadać się z klubem i wtedy już fajne pieniądze można zarobić, a oprócz tego ty dyktujesz warunki muzyczne.

Tym właśnie sposobem zacząłem uniezależniać się od wchodzenia w tyłek managerom klubów, bo mniej więcej tak to zawsze wyglądało, że trzeba było się prosić, aby gdzieś zagrać, niż żeby oni Ciebie prosili. Układ był prosty. Ja robiłem imprezę i ściągałem ludzi, miałem pieniądze z biletów, a klub zarabiał na barze. Wystarczyło odwiedzić kilka klubów, gdzie ludzie nie przychodzili, zrobić jedną taką pokazową imprezę, a kiedy impreza się udawała i klub był zadowolony można było wynegocjować bardzo ciekawe warunki.

Na początku organizowaliśmy te imprezy tylko w Krakowie. Był to okres, gdy robiliśmy tych imprez 8 tygodniowo. Było np. tak, że w Czwartki mieliśmy 3 imprezy jednocześnie. I tak się to szybko rozwinęło na cały kraj.

Był to okres końcówki moich studiów, studiowałem informatykę i ekonometrię, jednak mimo to, codziennie odwiedzaliśmy kilka klubów w których były organizowane moje imprezy.

Chwila, organizujesz jedne z największych imprez w kraju i studiowałeś informatykę? Przecież to się kupy nie trzyma?

Wiesz, wybrałem taki kierunek, który uważałem za łatwy, znałem się na tym, a że na informatyce się trochę znam więc dzięki temu nie miałem problemów na studiach. Nawet obecnie sam zrobiłem swoją stronę internetową. Bardzo dobrze wspominam uczelnie, to jest akurat Uniwersytet Ekonomiczny, byli tam ludzie, którzy byli praktykami i rozumieli to, że jak ktoś prowadzi sporą firmę na studiach  to nie trzeba go cisnąć specjalnie i uczyć go rzeczy, które mu się nie przydadzą w życiu i mu to ułatwić. To była świetna uczelnia dla kogoś kto już sam ogarnia pewne tematy i jeśli chce się czegoś nauczyć to się uczy, natomiast jeśli niespecjalnie interesują go pewne tematy to nikt specjalnie go zmuszać nie będzie.

Powiedz mi proszę, co takiego robiłeś, że ludzie woleli przyjść na Twoją imprezę do klubu, a nie przychodzili na imprezę do tego samego klubu organizowaną przez kogoś innego. Co takiego w Twoich było unikalne i atrakcyjne?

Ściągałem fajnych ludzi, a reszta przychodziła, bo byli fajni ludzie. Wystarczyło zadać sobie pytanie, dlaczego ktoś miałby przyjść do klubu? Albo przyjdzie bo jest tam tanio, albo bo są fajni ludzie, albo jest fajna muzyka, więc my zapewnialiśmy fajną muzykę i fajnych ludzi.

Właściciele klubów rzadko się znają, wysługują się managerami, którymi często jest najdłuższy stażem kelner. Takich profesjonalnych managerów jest bardzo mało. Wszystkie imprezy, które się odbywały nie były jakieś specjalne, nawet nazw dni miały, tylko piątek-sobota, klub otwarty od tej do tej. Nic tam się praktycznie nie działo. U nas każda impreza miała swój temat. Przykładowo jedna impreza była latynoska, leciała taka muzyka, mieliśmy układy ze szkołami salsy w Krakowie i ci wszyscy ludzie tam przychodzili. Stroiliśmy nawet klub specjalnie na jedną imprezę.

Z drugiej strony mieliśmy imprezy typowo studenckie, gdzie ściągaliśmy ludzi z jednej uczelni z pomocą samorządu. Pojawiał się marketing, że nie możesz żyć bez tej imprezy, bo jak się nie pojawisz to jesteś miękki i nie masz się co pokazywać w mieście i ludzie przychodzili. To była mocna perswazja prowadzona na bardzo prymitywnym poziomie, natomiast nie było jakiejś wielkiej konkurencji, więc mogliśmy się wykazać. Ludzie przychodzili, oceniali nasz humor i żart w jaki czasami ściągaliśmy ich na imprezy drukując czarno białe ulotki co nie wygląda profesjonalnie. Ale kiedy już przychodzili widzieli atmosferę i wiele atrakcyjnych dziewczyn, więc panowie też ściągali na te imprezy. Po prostu wiedzieli, że jak my robimy imprezę to jest to przeważnie udana impreza.

Powiedziałeś, że jak na imprezie pojawią się kobiety to za nimi przyjdą inni. Wynajmowałeś te dziewczyny czy jak?

Nie, nigdy nie wynajmowaliśmy dziewczyn. Po prostu mieliśmy duża grupę zaprzyjaźnionych koleżanek „klientów”, które wiernie odwiedzały nasze imprezy. To tak naprawdę do nich kierowaliśmy nasze imprezy, bo za nimi przychodzili mężczyźni. Zasada w marketingu imprezowym jest taka, aby ściągnąć dziewczyny, nawet za darmo, a za nimi przyjdą Panowie, kupią bilet i zrobią odpowiedni obrót na barze.

To w takim bądź razie po co przychodzą dziewczyny?

Dziewczyny przychodzą potańczyć, porozmawiać, przychodzą bo je zaprosisz, bo mają znajomych, różne są powody.

A jak reagowali właściciele klubów na to, że chcesz u nich organizować imprezę. Przecież oni sami mogli takie imprezy organizować.

No szedłem do właściciela, prosiłem o szansę, abym mógł się wykazać, robiłem pierwszą imprezę. Jak impreza się udała to potem już oni sami mnie prosili abym ją zorganizował. Za pierwszym razem zawsze dawałem właścicielowi jakąś gwarancje zadowolenia, gdyby moja impreza była spalona to na pewno taki właściciel nic by mi nie zapłacił. To moje działanie przypominało dilowanie narkotyków. Pierwsze działki za darmo i dobry towar. Jak już właściciele posmakowali tego co oferowałem, chcieli więcej, ale wtedy i stawki rosły.

Czyli gdyby ci nie wychodziło, nie miałbyś biznesu?

No tak. Przeważnie dokładnie tak jest w życiu. Uważam, że zawsze należy próbować, iść do przodu i łapać się wszystkiego co ci wpadnie do głowy, bo nigdy nie wiesz co może z tego wyjść. Też jakiś specjalnych kokosów nie dało się zrobić na tych imprezach. Inaczej by to wyglądało gdybyśmy robili jedną imprezę na miesiąc, a inaczej tak jak my robiliśmy kilka dziennie. Jak się robi dużo imprez to ludzie się rozchodzą na kilka i żadna z nich nie jest taka mega wielka. Natomiast były to imprezy dobre i w miarę stabilne.

Po roku jednak stwierdziłem, że najwyższy czas zacząć organizować naprawdę duże imprezy, uderzyłem więc do największych klubów w Polsce. Wpadł mi wtedy do głowy pomysł przywieziony z Berlina. Byłem tam z przyjaciółmi przejazdem. Pod naszych hotelem był klub który nie cieszył się za bardzo popularnością przez te dni, w które tam byłem. Jednak pewnej nocy do tego klubu który mieścił około 200 osób, przyszło ponad 800. Była to impreza dla singli. Stwierdziłem więc, że w Polsce nie ma tego typu imprez, a skoro tam się udała to u nas też musi. Nie ma innej możliwości, no bo po co ludzie przychodzą do klubów? Ano po to, aby kogoś poznać. Mało kto przychodzi potańczyć itp.

Uderzyliśmy więc do portalu sympatia.pl, który się zgodził współpracować. Był to fajny gracz bo mają ponad 3,5 miliona użytkowników. Dogadaliśmy się z radiem eska i w jednym z Krakowskich klubów zorganizowaliśmy tę imprezę. Pierwsza impreza to był hicior. W tych dniach przeważnie do klubu przychodziło 50-100 osób, a na naszą imprezę przyszło ponad 400. Bardzo fajnie to wyszło. Zrobiliśmy drugą imprezę. Potem walentynki. Media się tą imprezą zainteresowały, pojawiłem się w TVN i innych stacjach. Roboty przy tym było dużo. Bo specjalnie dekorowaliśmy kluby. Zatrudnialiśmy hostessy, wynajęliśmy także hummera limuzynę, która woziła ludzi. To był nasz hit. Zaczęliśmy imprezy „Are you single?” organizować w całej Polsce. W sumie przez 2 lata zorganizowaliśmy ponad 100 imprez.  Zrobił się więc z tego już prawdziwy biznes, dorobiliśmy się stałych klientów.

Czyli od singli się na dobrą sprawę zaczęło. A jakie inne imprezy robicie.

Jedną z najnowszych imprez jest „Photo sesion”, która polega na tym, że przywozimy do klubu całe studio fotograficzne i profesjonalnego fotografa i wszystkim dziewczynom, które przyjdą do klubu robimy profesjonalne sesje zdjęciowe. Więc każda z tych dziewczyn dostaje sesję wartą 500-1000 zł zupełnie za darmo. W ten sposób zapełniamy klub kobietami, a tak jak mówiłem za kobietami pojawią się zawsze mężczyźni.

Na Twojej stronie czytam, że jesteś także organizatorem największej nielegalnej imprezy masowej w Polsce. O co dokładnie chodziło.

A to trochę dłuższa historia. Wiosną 2007 roku stwierdziliśmy, że musimy zorganizować coś dużego w Krakowie. Takie coś co ludzie będą pamiętać na długie lata. Dogadaliśmy się więc z jedna agencją reklamową i kilkoma innymi ludźmi i w kilka osób postanowiliśmy zrobić największe Juwenalia w Polsce. Zaczęliśmy planować imprezę, która odbyła się w dawnym hotelu Forum w Krakowie, to taki opustoszały budynek na przeciwko wawelu, głośny np. z tego względu, że po katastrofie w Smoleńsku pojawiła się tam reklama piwa „Zimny Lech”, a potem reklama napoju energetycznego „Ożyj i zwyciężaj”. To właśnie w tym hotelu zorganizowaliśmy imprezę, gdyż była tam wielka sala balowa. Hotel nie działa już od dłuższego czasu więc mieliśmy prawdziwe pole do popisu.

Z całej europy ściągnęliśmy najlepszych DJ, między innymi Mogwaia czy dr Motte, właśnie tego co organizuje Love Parade w Berlinie od 20 lat. Z Polski ściągnęliśmy wszystkich znaczących się DJ, a z Krakowa byli wszyscy. W sumie było 50 DJ i zrobiliśmy festiwal dwudniowy na trzech scenach. W hotelu, w plenerze, a jedna scena była VIPowska. Wszystko układało się bardzo ładnie, jak nigdy w zasadzie. Sprzedaliśmy około 3 tys. biletów, natomiast później jeszcze 2 tys. osób weszło z powodu źle działającej firmy ochroniarskiej z którą już nie chcę mieć nic do czynienia. Impreza więc była naprawdę duża. Byli na niej w zasadzie wszyscy właściciele klubów z rynku, a były to Juwenalia. Zamiast więc siedzieć w swoich klubach i pilnować obrotu oni przyszli do nas.

W tą imprezą zainwestowaliśmy duże pieniądze, było to dobrze ponad 200 tys. zł, a większość tej sumy była wzięta z biletów.  Wniknęła śmieszna sytuacja, bo trzy dni przed imprezą, gdy już wszystko było załatwione, podpisane, a bilety wysprzedane przyszli do nas przedstawiciele urzędu miasta, policji, straży miejskiej, sanepidu, straży pożarnej i chyba wszystkich służb, które wydają jakieś pozwolenia. Wszyscy jak jeden odebrali nam pozwolenia na zorganizowanie imprezy. Oficjalny powód był taki, że nie mieliśmy odpowiednich warunków przeciwpożarowych, ponieważ był to hotel i nie można było tam zorganizować imprezy masowej. Natomiast straż pożarna się zgodziła, pod warunkiem, że co parę metrów będzie stał strażak z gaśnicą i tak to właśnie wyglądało. Było to naciągane, ale legalne. Wtedy urzędnicy się strasznie wkurzyli. Odebrali nam inne pozwolenia od policji, zabrali możliwość sprzedaży alkoholu na imprezie itp.

Co mogliśmy wtedy zrobić? W zasadzie wyjechać z Krakowa, bo wszystko mieliśmy już opłacone, załatwione, nie mielibyśmy z czego ludziom oddać pieniędzy. Wstyd by był okropny i firma wyłożona. Nie było więc opcji, abyśmy nie zrobili tej imprezy. Podjęliśmy więc decyzję, że robimy tę imprezę nielegalnie.

Sprawa była na tyle dziwna, że wszyscy byli za imprezą, aż tu nagle 2 dni wszystkie służby się zmówiły przeciwko nam i chciały doprowadzić do tego, żeby imprezy nie było. Okazało się, że w Krakowie miał się odbyć  w tych dniach zapowiedziany lub nie szczyt energetyczny na Wawelu, dosłownie 200 metrów przez Wisłę od miejsca naszej imprezy. Mieli tam być prezydenci Polski Kaczyński, Ukrainy itp. No i przyjechali i powiedzieli, że wszystkie imprezy, które mają być na około, mają być w miarę możliwości zlikwidowane. A były to juwenalia … to trudno skomentować dlatego, aby zamykać juwenalia tylko dlatego, że przyjechali jacyś politycy i to w mieście jakby nie patrzeć akademickim jakim jest Kraków.

I tak to się odbyło. W pierwszy dzień impreza bardzo ładnie wyszła. Dosłownie 5 minut przed końcem imprezy tak się zdarzyło, że dwóch dresiarzy się pobiło w przejściu. Nawet jeden drugiemu wbił nóż w tyłek. Jedna z moich przyjaciółek wtedy spanikowana przybiegła do mnie i mówi, że „zabili jednego z uczestników”. Już zobaczyłem, że będę świat oglądał zza krat. Ale na szczęście rana okazała się niegroźna, a jak odjeżdżał w karetce to jeszcze darł się, że jeden klub piłkarski jest ok, a drugi to szmata. Policja, która przez całą imprezę była dookoła naszego terenu prywatnego, gdzie nie mogli wejść, było kilkadziesiąt radiowozów, mieli powód aby interweniować. Pospisywali całą masę ludzi, znaleźli siedem nielegalnych barów z alkoholem, kręcili film i dzieje się naprawdę straszny hard-core. Na szczęście nie skończyło się to wszystko dla nas źle, dogadaliśmy się z prokuratorem, dostaliśmy zasłużoną karę pieniężną.

Mieliśmy jednak problem z drugim dniem. Policja nam groziła aresztem, więc przenieśliśmy się do  klubów w Krakowie. Cała impreza odbiła się echem i stała się wręcz kultowa w Krakowie. Tak właśnie nam politycy pomogli w rozwoju firmy.

Ano właśnie tak to już u nas jest, że politycy przeszkodzą każdemu, a to co teraz mówisz jest dowodem na to, że w Polsce, aby prowadzić działalność nie tyle trzeba być przedsiębiorczym co „mieć jaja” i nie bać się konfrontacji i czasami zrobić coś nielegalnie. Bo gdybyś tego nie zrobił miałbyś ponad 200 tys. długu, a tak zapłaciłeś tylko drobną karę.

Ja wychodzę z założenia, że trzeba w życiu decyzje odważne podejmować, zwłaszcza, że nikomu się krzywda nie dzieje. To nie była decyzja czy mordujemy ludzi czy nie, tylko czy robimy to co mieliśmy zrobić.

No ale w końcu zająłeś się szkoleniami z podrywania, znalezienia drugiej połowy itp. Czyli ten biznes z imprezami nie wypalił?

Znaczy imprezy robię, ten biznes dalej działa. Tylko po prostu one się nieco zautomatyzowały. Mam pracowników, a same imprezy nie absorbują mnie tak bardzo, aby nie ruszyć kolejnego tematu, którym się okazały szkolenia. Temat imprez jest fajny, zwłaszcza, jak byłem młodszy, teraz w pewnym wieku człowiek dojrzewa i chce stworzyć coś naprawdę wielkiego. Ponieważ moje życie toczyło się wokół imprez to temat „stosunków” damsko-męskich był mi dosyć dobrze znany. Podszkoliłem się także w tym temacie, a ponieważ miałem dostęp do dziesiątek tysięcy poznawanych codziennie ludzi, mogłem sprawdzić wiele rzeczy w praktyce i przetrenować. Uczyłem się też dużo, zainteresowałem się psychologią, głównie psychologią grupy, wszystkim tym pomoże mi w organizowaniu imprez. Zacząłem tłumaczyć podstawowe rzeczy moim znajomym, potem kolejnym i kolejnym, aż tak powstały moje szkolenia z zakresu związków.

Odkryłem, że nie tyle sposoby czy techniki mają znaczenie, tylko to co ty masz w środku, jakim jesteś człowiekiem. Czy jesteś pewny siebie czy nie. Najpierw trzeba ogarnąć siebie. To się stało wtedy kluczem do sukcesu w kontaktach z kobietami. Po prostu ogarnąć siebie i różne rzeczy, które nie mają związku z kobietami, ale mają wpływ na to jak się zachowujesz. Jeżeli to się zrobi to już naprawdę niewiele trzeba. Jeżeli do  tego dodamy trochę zwykłej podręcznikowej wiedzy na temat pierwotnych mechanizmów ewolucyjnych, które każdy z nas ma to można wiele osiągnąć. Są pewne mechanizmy, które powstały wiele wiele setek tysięcy lat temu, które funkcjonują do dzisiaj. My dzisiaj możemy tworzyć wielkie obrazy, wymyślać komputery, ale tak naprawdę to, że podoba ci się dana kobieta jest zaczepione na tym poziomie dlaczego podoba się jeden orangutan drugiemu, czy raczej Pani orangutanowej. To są takie proste rzeczy, zwykłe ewolucyjne potrzeby. Kobiecie tak naprawdę trzeba zapewnić bezpieczeństwo, trzeba jej pokazać, że mężczyzna jest przywódcą stada i potrafi o nią zadbać, zapewni dobre potomstwo i je ochroni. I z tego wynikają rzeczy, które ludzie robią.

Jeżeli taki delikwent, którego uczę, przeorganizuje swoje życie w ten sposób, że będzie miał większą pewność siebie, będzie miał cel w życiu i chęć do działania, co można wykształcić, to też będzie miał większe powodzenie wśród kobiet.

Czyli nie być taką ciepłą kluchą?

Dokładnie, nie być taką ciepłą kluchą, która nie wie co w życiu zrobić, która poznaje kobietę i zaczyna nagle  robić wszystko to co ona mu karze. Trzeba być człowiekiem, który zmierza w swoją stronę. który wie czego chce. Kobieta jest zainteresowana tym, aby stać się częścią jego życia, a nie całym jego życiem. Więc jeżeli człowiek potrafi to ogarnąć, potrafi znaleźć jeszcze kilka sposobów aby pozbawić się strachu przed podejściem do obcej dziewczyny, strachu który każdy w sobie ma, gdyż od małego wpaja się dzieciom, że nie należy podchodzić do obcych. No to jak taka osoba ma poznać później jakąś dziewczynę.

Jeżeli mężczyzna ogarnie w sobie pewne sprawy to potem rozmowa z dziewczyną jakąkolwiek czy dziewczyną siostrą czy matką wydaje się łatwiejsza i skuteczniejsza. Kobiety mają swój świat, często nie mówią wprost, facet wielu rzeczy musi się domyślać, nawet zrozumienie tych podstawowych zachowań naprawdę może człowiekowi pomóc.

Jak się więc okazuje to nie są trudne sprawy. Dziewczyny często śmieją się z facetów, bo ci popełniają coraz więcej błędów, nie mają oni dobrych wzorców do naśladowania. Jeżeli rodzice ich tego nie nauczą, a przeważnie nie uczą. Drugą rzeczą jaką widzi chłopak to scenariusze filmów disnejowskich, gdzie dziewczyna rzuca faceta, a ten przez cały film goni ją, kupuje kwiaty i jak jakiś podnóżek rzuca się do stóp, aż w końcu ta Jessica Alba  wraca do niego. Mężczyzna ma później takie scenariusze do głowy włożone i on myśli, że jak dziewczyna go rzuciła to trzeba od razu do niej przybiec z bukietem. On nie wie, że go rzuciła bo stracił dla niej wartość . Tym, że przynosi dla niej bukiet pokazuje, że ma jeszcze mniejszą wartość, tym że pada na kolana i traktuje ją jako jeszcze większą księżniczkę, która może go rozdeptać. Taki mężczyzna nigdy sobie nie poradzi. Faceci często zachowują się, głównie w sytuacjach trudnych często odwrotnie od tego jak powinni.

Cały czas mówisz jednak o tym jak uczyć facetów, a kobiet nie uczysz technik rozmowy z mężczyzną?

Kobiety też zacznę uczyć. U kobiet jest sytuacja prostsza, bo cała inicjatywa polega na tym, aby to facet się starał, a kobieta ma tylko akceptować zaloty. Kobieta według mnie powinna się tylko nauczyć jak nie zepsuć sprawy. Bo często one próbują być zadziorne, często próbują faceta zwodzić, aż ten się poddaje itp.
Te mechanizmy pierwotne sprawiają, że u faceta nie liczy się wygląd, nie liczą się pieniądze. Liczy się charakter i jak on się zachowuje w stosunku do kobiet. Dziewczyna może polecić na faceta, który jest bezdomny, ale jak będzie się super zachowywał i się umyje. Natomiast my faceci jesteśmy dużo prostszymi zwierzętami, my głównie patrzymy na wygląd. Mamy to zakorzenione, że kobieta ma dać dobre potomstwo i je wychować i mężczyźnie w zasadzie więcej do szczęścia nie potrzeba. Natomiast kobieta potrzebowała człowieka silnego, mądrego, który wyżywi rodzinę i nie ucieknie jak ją zaatakują tylko obroni. Stąd się właśnie to bierze, że mężczyzna z silnym charakterem jest dla kobiet atrakcyjny, natomiast dla faceta ważniejszy jest wygląd. Dla kobiet ja głównie polecam pracę nad swoim wyglądem, dziewczyna naprawdę może dużo osiągnąć jak się dobrze ubierze, umaluje, zadba o figurę. Widziałem już takie przemiany niesamowite. Ale zamiast tego dziewczyny wolą siedzieć i użalać się nad sobą, że są takie mądre, a nie mogę znaleźć chłopaka.

To tak jak w biznesie. Wielu ludzi by chciało zacząć działać, ale siedzą i ciągle użalają się.

No dokładnie. Tak jest w całym życiu, taka nasza mentalność polaków. Wynika to z tego, że jest nam za wygodnie. Dawno temu, kiedy trzeba było biegać za swoim jedzeniem i jak tego jedzenia nie zdobyłeś to umierałeś. Jest teraz w jakiś sposób wszytko dostępne. Każdy z nas żyje dostatniej niż królowie kilkaset lat temu. Po co się więc starać. Dostają nawet od państwa socjal i pracować się nie chce. Dlatego wolimy narzekać i nic nie robić i przez to też większość ludzi jest dla nas nieatrakcyjna i więcej singli jest.

Mało tego, takiego braku inicjatywy uczy się nas od najmłodszych lat, gdzie w szkole masz ślepo wykonywać polecenia nauczyciela. Zabija to indywidualność w człowieku i zabija  chęć pracy w życiu.

Czy zatem przedsiębiorcy, są w oczach kobiet dobrym kandydatem na męża?

Tak. Zdecydowanie. To są pewne cechy, które są zakorzenione w psychice. Po pierwsze jesteś na swoim czyli nie jesteś pracownikiem, który dostał pracę z przypadku. Przedsiębiorca robi przeważnie coś co jest jego pasją. Jest więc to sygnał, że masz kontrolę nad swoim życiem. Jesteś człowiekiem dużo bardziej wolnym.

No ale powiedziałeś, że pieniądze nie są ważne.

Ale ja nie powiedziałem, że musisz być bogatym przedsiębiorcą. Możesz być nawet biednym przedsiębiorcą. Słuchaj, dla kobiety będziesz atrakcyjny nawet jak będziesz sobie strugał drewniane ludziki w lesie i będziesz je sprzedawał, będziesz na skraju ubóstwa. Ale jeżeli te drewniane ludziki będą Twoją pasją i będą ci dawać tyle radości, że będziesz mógł kobiecie opowiadać o tych drewnianych ludzikach godzinami. To ona będzie potrafiła zobaczyć w tobie atrakcyjność. Jest mały procent kobiet, które lecą na kasę i tak naprawdę nikt takich kobiet nie chce mieć.

A czy nie masz wrażenia, że jak branża szkoleń z podrywania urośnie to kobiety będą miały wrażenie, że wszyscy są przeszkoleni, że zachowanie facetów nie jest naturalne tylko sztuczne?

Moja dziewczyna przychodzi na te szkolenia, pomaga i nie ma nic przeciwko. To nie są szkolenia z uwodzenia, podrywania czy hipnozy, nie uczymy jakiś wyuczonych tekstów, które zawsze działają i później im więcej osób się ich nauczy tym więcej kobiet już je zna. To nie na tym polega. Tego, że ty jesteś mężczyzną, który ewolucyjnie pociąga kobietę, każdą kobietę, bo każda kobieta ma podobną ewolucję, to nigdy się to im nie znudzi. Będzie dużo bardziej szczęśliwych związków na ziemi, ludzie będą się lepiej dobierać. Popatrz jakie są statystyki rozwodów, gdzie masz 50% szans, że Twoje małżeństwo skończy się rozwodem w ciągu kilku lat. Dzieje się tak, że często są to związki zrodzone z przypadku, ludziom odbija, nie szukają partnera takiego, aby był rzeczywiście atrakcyjny, tylko mają wkręcane w telewizji jakieś stereotypy. Są bombardowani przez telewizję negatywnym przekazem. Reklamy starają się nam wmówić, że jesteśmy do niczego jak nie kupimy samochodu czy jak jesteś za gruby to kup środek na odchudzanie, a jak jesteś za głupi to kup sobie to czy tamto to się lepiej poczujesz. W telewizji ciągle masz kretyńskie telenowele, albo teleturnieje lub politykę. Na MTV można zobaczyć program, gdzie jest jakaś lesbijka i facet, a jakaś kobieta żyje z nimi i ma wybrać z kim pójdzie na randkę. Takie wzorce nic dobrego naszej młodzieży nie dadzą, a tylko zaszkodzą. Dziwimy się potem, że jesteśmy w związkach nieszczęśliwi. Ktoś musi tym ludziom pokazać gdzie jest tak naprawdę ścieżka w życiu.

Życzę ci zatem sukcesów zarówno w imprezach, szkoleniach oraz w życiu prywatnym i niech ci nawet nowa podwyżka Vat nie przeszkodzi w realizacji tego co zamierzasz.

O tych podwyżkach Vat-u dowiedziałem się zupełnie niedawno i bardzo mi się to nie podoba. Podwyżki Vatu są dla mnie czymś nie do pomyślenia. Zwłaszcza, że ci ludzie, ta partia obiecała co innego parę lat temu. Podwyżki Vatu i tak dotkną tak naprawdę klienta, czyli nas wszystkich, bo każdy przedsiębiorca doliczy to do swojej ceny. Ale myślę, że dam radę.
Dziękuje za możliwość podzielenia się swoimi spostrzeżeniami. Wszystkiego dobrego.

Kamil Cebulski
k.cebulski@millionaire.pl