<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Millionaire Magazine &#187; Kamil Cebulski</title>
	<atom:link href="http://www.millionaire.pl/author/kamil-cebulski/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.millionaire.pl</link>
	<description>Pismo dla Przedsiębiorczych</description>
	<lastBuildDate>Fri, 20 May 2011 06:08:44 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Ankietowa Kampania Reklamowa</title>
		<link>http://www.millionaire.pl/ankietowa-kampania-reklamowa.html</link>
		<comments>http://www.millionaire.pl/ankietowa-kampania-reklamowa.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Mar 2010 19:39:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kamil Cebulski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.millionaire.pl/?p=547</guid>
		<description><![CDATA[W 2004 roku prowadziłem firmę, która oprócz budowania stron internetowych zajmowała się także ich promowaniem w internecie. Przez blisko 3 lata prowadzenia tej firmy wymyśliliśmy kilka gotowych sposobów taniej i skutecznej promocji witryn w internecie, które oferowaliśmy naszym klientom. Poniżej opisuję jedną z kampanii jaką przeprowadziliśmy. W marketingu partyzanckim zawsze należy mieć na uwadze, aby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a href="http://kcbe.kei.pl/millionaire2/wp-content/uploads/2010/03/ankieta21.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-549" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="ankieta2" src="http://kcbe.kei.pl/millionaire2/wp-content/uploads/2010/03/ankieta21.jpg" alt="ankieta2" width="316" height="185" /></a>W 2004 roku prowadziłem firmę, która oprócz budowania stron internetowych zajmowała się także ich promowaniem w internecie. Przez blisko 3 lata prowadzenia tej firmy wymyśliliśmy kilka gotowych sposobów taniej i skutecznej promocji witryn w internecie, które oferowaliśmy naszym klientom. Poniżej opisuję jedną z kampanii jaką przeprowadziliśmy.</strong></p>
<p>W marketingu partyzanckim zawsze należy mieć na uwadze, aby dana akcja promocyjna nie kosztowała nas za dużo pieniędzy, a efekt aby miała jak największy. Bardzo często do rozpowszechniania informacji o firmie można wykorzystać darmową dźwignię w postaci prasy i wszelakich mediów. Aby media się jednak zainteresowały Twoją firmą, trzeba im dostarczyć bardzo ciekawe, interesujące i przede wszsytkim wiarygodne informacje nie przesiąknięte ukrytymi przekazami reklamowymi. Dokładnie na tym polega to, co opisuję poniżej</p>
<p><strong>Badanie tematyczne</strong></p>
<p>Podstawowym zadaniem jakie należy wykonać to przeprowadzić badanie/ankietę jak największej ilości ludzi na określony temat. Jeżeli prowadzisz firmę motoryzacyjną to badanie może nazywać się „Pierwsze ogólnopolskie badanie motoryzacyjne internautów”. Warto trzymać się grupy internautów, gdyż tam badania się robi najłatwiej.<br />
Co takie badanie ma obejmować? Wszystko co uważasz za potrzebne. W przypadku badania motoryzacyjnego możemy internautów pytać oprócz podstawowych pytań, wiek, płeć itp, także o markę posiadanego samochodu, kolor, wiek, awaryjność, spalanie itp. Jestem pewny, że w swojej branży na pewno znajdziesz 30-40 pytań, odpowiedź na które, byłaby na tyle ciekawa, że media by ją opublikowały. Kiedy przeprowadzałem „badanie seksualności internautów” dla jednego z klientów takim pytaniem najbardziej cytowanym były wyniki pytania „kiedy zainicjowałeś/zainicjowałaś życie seksualne”.<br />
Po ułożeniu pytań, musisz stworzyć ankietę w internecie. Jeżeli nie potrafisz programować, niestety musisz wydać kilkaset złotych na programistę. Ważne, aby ankieta nie była na Twojej stronie, można wykupić do tego celu oddzielną domenę, jednak w regulaminie i np. w stopce strony  należy jasno zaznaczyć że organizatorem  badania jest Twoja firma.</p>
<p><strong>Przynęta na internautów</strong></p>
<p>Aby ludzie chętniej wypełniali ankietę musisz przygotować dla każdego kto ją wypełni jakiś prezent.<br />
Jeżeli ankieta ma być czysto internetowa może to być rabat na jakieś usługi Twojej firmy, coś co przyciągnie ludzi. Może to być np. darmowy ebook o „ekonomicznej jeździe” to na pewno zainteresuje każdego.<br />
Przynęta ma być dostępna dla człowieka zaraz po wypełnieniu ankiety, tak aby nie było możliwości, że dostaną ją tylko te osoby, które „odpowiedziały prawidłowo”.<br />
Dodatkowo musisz zrobić taki myk, że „przynęta” w postaci linku do pliku, lub kodu rabatowego zostanie wysłana mailem, dzięki temu zbudujesz sobie listę mailingową wszystkich osób, które wypełniły ankietę.</p>
<p><strong>Uwierzytelnienie</strong></p>
<p>Kolejnym ważnym punktem jest uwierzytelnienie swoich działań. Badania organizowane przez firmę prywatną, która ma w tym interes nie do końca wyglądają poważnie. Pomimo tego, że będą poważne to na takie nie wyglądają i nie budzą zaufania.<br />
Aby się uwierzytelnić powinieneś zaprosić partnerów do współpracy, aby patronowały temu przedsięwzięciu różne stowarzyszenia lub gwiazdy związane z daną dyscypliną. Skontaktuj się więc z różnymi stowarzyszeniami samochodowymi (lub takimi z Twojej branży), muzeami, związkami. Zwłaszcza związki są bardzo chętne, bo nic nie robią, a muszą się czymś wykazać. Jeżeli uda ci się zorganizować kilka stowarzyszeń, które w zamian za patronat, dostaną szczegółowe wyniki możesz udać się o patronat do mediów.<br />
Ciężko jest przekonać media aby patronowały takiej imprezie, ale warto spróbować, gdyż jeżeli ci się to uda, to wtedy wiele gwiazd się przyłączy, gdyż to będzie dla nich tania promocja. Ale spokojnie możemy sobie poradzić nawet bez Roberta Kubicy, który by nam patronował.</p>
<p><strong><a href="http://kcbe.kei.pl/millionaire2/wp-content/uploads/2010/03/reklama11.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-550" title="reklama1" src="http://kcbe.kei.pl/millionaire2/wp-content/uploads/2010/03/reklama11.jpg" alt="reklama1" width="368" height="287" /></a>Start badania</strong></p>
<p>Kiedy już wszystko to przygotujesz otwierasz badanie. Polega to po prostu na promocji strony z badaniami, aby jak najwięcej osób wypełniło ankietę. Ustawiasz więc na swojej stronie informację o ankiecie, prosisz znajomych i klientów aby się nią zainteresowali.<br />
Dobrym sposobem jest ustawienie sobie w programie pocztowym stopki o takiej treści „P.S. przeprowadzam badanie motoryzacyjne, mógłbyś wypełnić ankietę &#8211; link do ankiety”, dzięki temu taka wiadomość będzie dołączona do każdego wysyłanego przez Ciebie e-maila. Ogólnie robisz wszystko, aby ankietę wypełniło jak najwięcej ludzi.</p>
<p><strong>Poinformuj też prasę.</strong></p>
<p>Kiedy już rozpoczniesz promocję badania, kolejnym ważnym zadaniem będzie przygotowanie adresów email  różnych serwisów internetowych oraz mediów, które targetują do tej samej grupy co ty. W kilka dni powinieneś przygotować co najmniej tysiąc takich serwisów, gazet czy telewizji. Każdego z nich poinformuj o tym, że przeprowadzasz takie badania i poproś, aby wstawili o tym informacje w postaci newsa. Aby zachęcać internautów do wypełniania ankiety.<br />
I tutaj muszę cię ostrzec, nie zdziw się, że jakieś 1-2% serwisów cokolwiek wstawi do siebie. Głównie małe serwisy będą zainteresowane, gdyż dostając Informację Prasową od Ciebie będą czuły się dostrzeżone, duże zignorują, gdyż takich próśb mają całą masę. Ale wyślij do każdego, bo to jest bardziej skomplikowany plan.</p>
<p><strong>Podsumowanie wyników</strong></p>
<p>Zbieranie kilku tysięcy wypełnionych wypełnionych ankiet, może trwać nawet kilka miesięcy. Takimi minimum wyników musi być ten 1 tys ankiet, aby badanie było w miarę wiarygodne.<br />
Kolejnym krokiem jest napisanie  „podsumowanie” w postaci raportu z badania, w którym podsumujesz wyniki. Napiszesz, że tyle a tyle osób ma czerwone samochody, że ich wiek to średnio tyle itp. Odkryjesz np., że żółte samochody są średnio starsze od czerwonych o 3 lata itp. Staraj się znaleźć jak najbardziej medialne informacje. Jeżeli np. zapytasz czy uprawiałeś seks w samochodzie to zapytaj od razu, jaki to był kolor samochodu, wtedy możesz w raporcie dać listę najbardziej seksownych kolorów samochodów. W raporcie ogranicza cię tylko Twoja własna kreatywność, ale pamiętaj, abyś trzymał się faktów i niczego nie „upiększał”. Ma to być ciekawe, ale rzeczowe i trzymające się faktów.<br />
Przygotowujesz to w postaci PDF, zawierającego 10-20 stron, wraz z wykresami upiększającymi cały raport.<br />
Oprócz tego przygotuj artykuł, który można by publikować w mediach. Wyobraź sobie, że duża gazeta pokroju WPROST postanowiła napisać 2 stronicowy artykuł oparty na wynikach z Twojego badania. Musisz go napisać. Pamiętaj, aby ten artykuł nie śmierdział ukrytą reklamą już w pierwszym akapicie. W ogóle nie mów nic o swojej firmie, jedyne co możesz zrobić to napisać coś w stylu „badania przeprowadzone przez X zdają się potwierdzać tą tezę, gdyż jak się okazuje &#8230;” i niech to będzie wszystko. Potem w podsumowaniu artykułu możesz napisać, że opierałeś się na badaniach i podać link do badań.<br />
Musisz przygotować taki artykuł, gdyż redakcje różnych mediów, bardziej serwisów internetowych niż prasy są strasznie wybredni, ale leniwi, a taki gotowiec to idealne miejsce na CTR+C oraz CTR+V.</p>
<p><strong><a href="http://kcbe.kei.pl/millionaire2/wp-content/uploads/2010/03/lupa1.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-551" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="lupa" src="http://kcbe.kei.pl/millionaire2/wp-content/uploads/2010/03/lupa1.jpg" alt="lupa" width="298" height="200" /></a>Publikacja wyników</strong></p>
<p>Kolejne zadanie to sprawienie, aby jak najwięcej osób zapoznało się z wynikami.<br />
Przede wszystkim wyniki, a więc raport i artykuł musisz przesłać jeszcze raz do wszystkich gazet i serwisów (pamiętasz minimum 1000 serwisów trzeba było zebrać). O ile wcześniej te serwisy i media nie były zainteresowane, aby poinformować swoich czytelników o tym, że organizujesz badania, tak teraz będzie już inaczej.<br />
Nie wiem czy Ty także czytelniku masz takie samo uczucie jak czytasz niekiedy relacje z jakiejś imprezy w gazecie, że gdybyś przeczytał o tym wcześniej to byś się na niej pojawił, a tak czytasz relacje z tego co już było. Jak się okazuje bardzo mało mediów informuje o nadchodzących imprezach. Ma to swoją przyczynę w tym, że od informowania od tego „co będzie” jest dział reklamy. Gazety chętniej piszą o tym co „było” a to i też bardzo często pod warunkiem, że dostaną kilka darmowych wejściówek oraz prezenty. IBM nawet kiedyś na konferencji rozdawał dziennikarzom notebooki.<br />
No ale bądźmy optymistyczni, Twoje badania dobiegły do końca, już się odbyły i prześlij je do mediów. Bardzo szybko zobaczysz, że wiele serwisów wkleiło Twój artykuł z drobną poprawką redakcyjną, a i jeżeli materiał będzie ciekawy zainteresują się nim ogólnopolskie gazety i wiele z nich poda Twój adres jako organizatora badania.</p>
<p><strong>Wyślij także ankietowanym</strong></p>
<p>Ludzie, którzy wypełnili ankietę, zrobili to na pewno także dlatego, że ten temat ich interesuje. Ponieważ dysponujesz mailem do nich, możesz  im także podesłać wyniki z adnotacją, że mogą je rozpowszechniać do woli,, gdyż im więcej osób to dostanie tym lepiej dla Ciebie.<br />
Tutaj także możesz się zdziwić, jak wiele osób, które brało udział w ankiecie ma swoje własne hobbystyczne strony (ty przecież nie dotrzesz do wszystkich) i to, że będą mogli wstawić coś tak ciekawego będzie dla nich okazją.</p>
<p><strong>Niech inni też rozdają</strong></p>
<p>Wiele jest firm, sklepów internetowych, które Twojej raport mogłyby rozdawać jako bonus. Np. każdy kto zrobi u nich zakupy dostanie raport z badania. Taki raport może także służyć dla innych jako „przynęta” do zapisywania się na listy mailingowe.<br />
Inni mogą go także rozesłać do swoich list mailingowych bez okazji, jako po prostu ciekawy gadżet, wystarczy im ten pomysł podrzucić i zachęcić.</p>
<p><strong>Lepsza pozycja w wyszukiwarkach</strong></p>
<p>Nikt nie wie dokładnie, na jakiej zasadzie Google i inne wyszukiwarki indeksują strony, jest to najbardziej strzeżona tajemnica tych firm. Każdy jednak, kto zajmuje się pozycjonowaniem powie ci, że jednym z najważniejszych czynników jest to, ile innych stron linkuje na Twoją. Raport, który przygotujesz i artykuł, który pojawi się w internecie, na pewno sprawi, że wiele stron będzie do Ciebie linkować, co pozytywnie wpłynie na Twoją pozycję w wyszukiwarkach. Co jest de fakto efektem ubocznym całej tej kampanii.</p>
<p><strong>Zyski przez lata</strong></p>
<p>Organizując kampanię w ten sposób nie spodziewaj się wyników natychmiastowych. Kampania nie jest przewidziana tak, aby w jednym momencie wchodziło do Ciebie dużo ludzi. Okres, gdy poinformujesz media o wynikach badania może być takim szczytowym, jednak nie jest to jakiś wynik oszałamiający. Ja przeprowadziłem około 20 takich kampanii i przeważnie ruch na stronie klienta przez te kilka dni, po poinformowaniu prasy, wzrósł zaledwie 2-5 krotnie.<br />
Siła tej kampanii jest w tym, że wszędzie w internecie w setkach miejsc będą dostępne linki do Ciebie, które będą kierować do Ciebie niski strumień internautów, ale za to wiecznie, nawet przez kilka czy kilkanaście  następnych lat. Do tego zawsze dochodzi lepszy wizerunek i pozycja w Google.<br />
Cała kampania będzie cię najwyżej kosztować kilkaset złotych i kilka dni czasu. Jak na partyzantkę całkiem nieźle.</p>
<p><strong>Za rok ponawiasz badania</strong></p>
<p>I o ile już przeprowadziłeś pierwszy raz te badania to o wiele łatwiej (nawet połowa energii) będzie ci przeprowadzić takie badania drugi raz.<br />
Dysponujesz już odpowiednimi gadżetami jako przynęty, masz odpowiednie kontakty, masz także listę osób, które wypełniły poprzednią ankietę, zapytaj czy zgodzą się ponownie wypełnić. Drugi raz jest znacznie łatwiejszy. W kolejnych edycjach w raporcie możesz zawrzeć także zmiany w kraju. Porównać wyniki jednego roku z drugim.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.millionaire.pl/ankietowa-kampania-reklamowa.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tad Witkowicz – Znad Bugu na wallstreet</title>
		<link>http://www.millionaire.pl/tad-witkowicz-znad-bugu-na-wallstreet.html</link>
		<comments>http://www.millionaire.pl/tad-witkowicz-znad-bugu-na-wallstreet.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Oct 2009 11:10:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kamil Cebulski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://escpoland.neteasy.pl/nowemm/?p=66</guid>
		<description><![CDATA[Młodzi ludzie są mądrzy, dobrze wykształceni, naprawdę są fajni, tylko warunki jeszcze dalej nie są takie, jakie powinny, żeby ten biznes się rozkręcał, ale powoli to się da zrobić, wydaje mi się. Mam nadzieję, że więcej ludzi takich podobnych jak ja, zaangażuje się. Co jest ważne, czego w Polsce widzę brak, to angażowanie się ludzi, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_82" class="wp-caption alignright" style="width: 241px"><img class="size-medium wp-image-82  " title="Tad Witkowicz w swojej posiadłości" src="http://escpoland.neteasy.pl/nowemm/wp-content/uploads/2009/10/tadwitkowiczbasen-300x199.jpg" alt="Tad Witkowicz w swojej posiadłości" width="231" height="153" /><p class="wp-caption-text">Tad Witkowicz w swojej posiadłości</p></div>
<p>Młodzi ludzie są mądrzy, dobrze wykształceni, naprawdę są fajni, tylko warunki jeszcze dalej nie są takie, jakie powinny, żeby ten biznes się rozkręcał, ale powoli to się da zrobić, wydaje mi się. Mam nadzieję, że więcej ludzi takich podobnych jak ja, zaangażuje się. Co jest ważne, czego w Polsce widzę brak, to angażowanie się ludzi, którzy już zarobili pieniądze. Polaków, którzy mają własne firmy. Nie angażują się, tak jak w Stanach w startupy. W Ameryce takie osoby angażują się, biorą udział w radach nadzorczych, są doradcami, aniołami biznesu, opowiadają na konferencjach, spotykają się z młodymi przedsiębiorcami. W Polsce nie jest to jeszcze praktykowane tak mocno. Nie wiem, dlaczego…</p>
<p><strong>Kamil Cebulski: Co jest potrzebne do osiągnięcia sukcesu: samozaparcie i ciężka praca; oczy i uszy szeroko otwarte, żeby nie zmarnować szansy, która nigdy się nie powtórzy; nawiązywanie kontaktów z niemal wszystkimi, czy po prostu szczęście?</strong></p>
<p>Tad Witkowicz: Uważam, że aby osiągnąć sukces w życiu, trzeba spełnić trzy warunki: znaleźć okazję i ją rozpoznać, mieć siłę charakteru oraz konsekwentnie działać. Na szczęście liczyć można raczej przy kupowaniu biletu na loterii.</p>
<p>W biznesie szansą może być zmiana koniunktury, taka, jaką była zmiana ustroju w Polsce 20 lat temu, późniejsza prywatyzacja lub  pojawienie się Internetu. Takie okoliczności tworzą luki rynkowe, które można wykorzystać, tworząc działalność gospodarczą. Wielu Polaków wzbogaciło się przy takich okazjach. Podałem przykład Internetu, bo na tym się trochę znam. Pojawienie się go spowodowało, że firmy masowo zaczęły zakładać własne strony internetowe. Równocześnie zaczęły się na rynku pojawiać firmy oferujące rozwiązania problemów, które powstały tylko dlatego że pojawił się Internet. Problemy, takie jak wyszukiwanie danych (wyszukiwarki internetowe), zabezpieczenie przed hackerami (firewall’e), zabezpieczanie się przed wirusami (programy antywirusowe), brak odpowiednich programów komputerowych lub komputerów (serwerów) dały założycielom nowych firm okazję do stworzenia fortun.</p>
<p>Ja założyłem trzy firmy, wykorzystując pojawienie się nowych technologii, takich jak światłowody, sieci komputerowe i Internet. Dzisiaj takimi nowymi rynkami jest rynek alternatywnych źródeł energii, zielonych technologii czy biotechnologii. One wykreują nowe firmy.</p>
<div id="attachment_87" class="wp-caption alignleft" style="width: 190px"><img class="size-medium wp-image-87 " title="Dom Rodzinny" src="http://escpoland.neteasy.pl/nowemm/wp-content/uploads/2009/10/tadwitkowiczdomrodzinny-300x200.jpg" alt="Dom Rodzinny" width="180" height="120" /><p class="wp-caption-text">Dom Rodzinny</p></div>
<p>W życiu jest podobnie, nawet porażki mogą stworzyć okazję do zaplanowania sobie lepszego jutra. Jeśli zaś chodzi o siłę charakteru, to przy jej budowie najważniejsze są: zdolność krytycznego myślenia, kreatywność, pracowitość i wytrwałość. Spotykam wielu ludzi z planami na biznes, którzy pałają nieuzasadnionym optymizmem. Po prostu nie spojrzeli na swój pomysł krytycznie i uważają, że jakoś to się zrobi, byle inwestor w nich zainwestował. Podobnie jest z ludźmi, którzy uważają, że życie im się jakoś ułoży i z Bożą pomocą<br />
jutro będzie lepiej.</p>
<p>Pewien znajomy, szef firmy Venture Capital z Bostonu powiedział mi niedawno, że na 200 biznesplanów, które rozpatruje, godnych zainwestowania jest najwyżej jeden, natomiast spośród dziesięciu przedsięwzięć, w które inwestuje, na dwóch zarabia, na dwóch – trzech odzyskuje swoją lokatę, a na pozostałych pięciu traci. Ja też inwestuję jako anioł biznesu i mam podobne statystyki. Są one mimo wszystko lepsze od gry w ruletkę, dlatego wciąż inwestuję. Do sukcesu potrzebne jest jednak sceptyczne podejście samego pomysłodawcy, by najpierw przekonał samego siebie, że nie marnuje czasu i pieniędzy swoich i inwestora. Podobnie jest w życiu,<br />
krytyczne spojrzenie na swoją sytuację, analiza swoich plusów i minusów są podstawą planowania poprawy sytuacji. Tego większość ludzi niestety nie chce robić lub nie potrafi.</p>
<p>Kreatywność jest konieczna, bo trzeba wymyślić jakieś nowe rozwiązanie. Przy zakładaniu firmy musimy zaoferować coś, czego klienci nie mogą kupić od innych, istniejących firm. Pracowitość i wytrzymałość idą w parze, bo większość ludzi, w tym również założyciele<br />
biznesów, poddają się za szybko.</p>
<p>Konsekwentne działanie to tak jak bieg maratoński. Tak jak w maratonie trzeba rozłożyć siły, tak aby przebiec 42km i przybiec na mecie w czołówce, tak samo jest w życiu i biznesie. Firmy upadają, bo nie osiągają zaplanowanych wyników, wydając przy tym wszystkie pieniądze.</p>
<p>Najlepsza rada, jaką kiedykolwiek otrzymałem, pochodziła od szefa znnanej amerykańskiej firmy, Analog Devices, który powiedział: Zaplanuj swoje działanie jak najdokładniej, zrób pierwszy krok i sprawdź, czy wyniki są takie, jakich oczekiwałeś, jeśli tak, to rób następny krok, jeśli nie, to cofnij się, przemyśl następny krok i dalej, tak krok po kroku aż osiągniesz sukces. Tę zasadę można zastosować do każdej działalności w życiu.</p>
<p><strong>KC: Jakie były początki? Pierwsza praca, pierwsze zarobione pieniądze.</strong></p>
<p>TW: Studia skończyłem w 1975, sytuacja na rynku pracy w Kanadzie, gdzie wtedy mieszkałem, dla młodych ludzi była opłakana. Dostałem jednak jedną ofertę pracy jako inżynier od światłowodów. Przyjęli mnie, bo zaprezentowałem się jako młody, wykształcony, entuzjastyczny i z potencjałem chłopak. Nie miałem jednak żadnych kwalifikacji bo studiowałem fizykę, a ta nie ma wiele wspólnego z zawodem inżynierskim. Nie mając wyjścia, musiałem się uczyć elektroniki, wkuwając podręczniki, bo obawiałem się, że firma zorientuje się w moich brakach i mnie zwolni. Udało się dzięki ciężkiej pracy wieczorami i w weekendy. Pracowałem w tej firmie 3 lata, później przeniosłem się do USA. Zarobki były marne, zarabiałem $1,000 na miesiąc, co po opłaceniu podatków dawało jakieś $700 miesięcznie. No ale to już były własne pieniądze, a nie pożyczki czy stypendia.</p>
<p><strong>KC: Kiedy odczuł Pan wyraźną poprawę finansową i komu ją zawdzięcza?</strong></p>
<p>TW: Pierwszy raz poczułem grunt pod stopami dwa lat po założeniu własnej firmy. Po dwóch latach wysiłku firma zaczęła wreszcie przynosić zyski. Wtedy mój wspólnik i ja kupiliśmy sobie samochody firmowe, bo obaj jeździliśmy gratami, a w USA bez samochodu, zwłaszcza<br />
w biznesie, nie da się funkcjonować. Po raz pierwszy poczułem, że może coś z tego życia będzie. Po trzech latach firma weszła na giełdę (NASDQ) i zostałem multimilionerem, na razie tylko na papierze; na tyle były wycenione moje udziały. Później giełda nurkowała, a moje udziały straciły ponad 90 procent swej wartości. Trzeba było je sprzedawać, gdy stały wysoko, ale wtedy tego nie wiedziałem. Nauczyłem się dopiero na błędach. Najbardziej przyczynili się do tego sukcesu inwestorzy, a raczej aniołowie biznesu, którzy zaryzykowali po $11,000 każdy na zakup udziałów w firmie założonej przez dwóch młodych chłopaków bez doświadczenia w biznesie.</p>
<p><strong>KC: Jak pomnażał Pan zarobione przez siebie pieniądze?</strong></p>
<p>TW: Pomnażałem pieniądze, zakładając następne firmy, w sumie założyłem ich trzy. Teraz założyłem czwartą, bo to jedyna metoda na inwestycje, która mi wychodzi.</p>
<p><strong>KC: Czy ryzykował Pan kiedyś duże pieniądze i je stracił?</strong></p>
<p>TW: Inwestując w czyjeś firmy, czy to na giełdzie czy już jako anioł biznesu, straciłem kilka razy. Nie poddaję się jednak i inwestuję dalej, ucząc się na błędach.</p>
<p><strong>KC: Jaka jest wg Pana najlepsza forma pomocy biednym?</strong></p>
<p>TW: Według mnie jest tylko jeden sposób na pomoc biednym, edukacja. Trzeba ludzi uczyć fachu i zdolności krytycznego myślenia. Chyba mało jest biednych pielęgniarek, hydraulików, mechaników samochodowych, inżynierów czy lekarzy. Zdolność myślenia daje możliwość realistycznej analizy własnej sytuacji i alternatyw, które są możliwe, np. wyjazd do innego rejonu, gdzie łatwiej o prace. Ludzie, którzy zdają się na hojność rządu czy łaskę Boga, mają zagwarantowaną&#8230;biedę. Pomoc rządowa rzadko da możliwość życia na poziomie wyższym niż ubóstwa, a Bóg raczej nie daje jedzenia czy dachu nad głową. Wyjątkiem tu są ludzie chorzy lub ułomni, którym społeczeństwo powinno zapewnić wsparcie.</p>
<p><strong>KC: Co sprawia, że chce Pan inwestować w młodych Polaków i dlaczego akurat tutaj?</strong></p>
<p>TW: Od 19 lat współpracuję z młodymi ludźmi w Polsce. Dwie z moich firm miały poważną działalność w Gdańsku i w sumie zatrudniały ponad 250 inżynierów. Z doświadczenia więc wiem, że w Polsce są ludzie mądrzy, wykształceni, pracowici i zdolni do osiągnięć na światowej arenie biznesu. Są pewne luki i jako inwestor wiem, że to są okazje na zarobienie pieniędzy.</p>
<p><strong>KC: W czym nasza polska młodzież różni się od amerykańskiej?</strong></p>
<p>TW: Dziewiętnaście lat temu, kiedy zaczynałem inwestować w Polsce, polska młodzież była nieśmiała, nie była pewna siebie, młodzi ludzie łatwo ulegali i łatwo się poddawali autorytetom. To zresztą chyba była cecha większości Polaków. Dzisiaj młodzi Polacy po studiach niewiele się różnią od Amerykanów. Jeśli chodzi o ludzi, którzy zgłaszają się do mnie z pomysłem na biznes, to różnica jest jednak dość duża. W Polsce ludzie zaraz po studiach lub nawet jeszcze studiując, planują założenie biznesów. W USA biznesy zakładają<br />
raczej ludzie po kilkuletnim stażu pracy w branży, a więc mający jakieś doświadczenie. Z jednej strony brawo za entuzjazm Polaków, z drugiej, szansę na sukces mają raczej znikomą, bo nie mają żadnego doświadczenia. Ostatnio angażuję się, między innymi w kademickie Inkubatory Przedsiębiorczości, po to, aby uczyć młodych Polaków o procesie zakładania biznesu.</p>
<p><strong>KC: Czy myśli Pan może o powrocie z emigracji do Polski?</strong></p>
<p>TW: Nie, korzenie są już zbyt głębokie w USA, jednak ciągle uważam się za Polaka i tego nic nie zmieni.</p>
<p><strong>KC: Prośba o komentarz sentencji „pieniądze szczęścia nie dają”. Prawda, czy nie.</strong></p>
<p>TW: Na pewno mając pieniądze, ma się łatwiej o szczęście. Szczęście dla każdego wygląda inaczej i każdy musi sobie je realistycznie zdefiniować. Dla mnie ważnym było i jest określić sobie to, co jest najważniejsze, i tak działać, aby cele, nie tylko finansowe, ale i osobiste, osiągnąć. Nie ma lepszego uczucia niż świadomość, że człowiek osiągnął to, co chciał, i to, co było dla niego najważniejsze. Czuje wtedy samospełnienie i swoją wartość, a to chyba najbliżej jak można dojść do szczęścia.</p>
<p><strong>KC: Czy trzeba wyjeżdżać z kraju, żeby się dorobić?</strong></p>
<p>TW: Kiedyś na pewno tak, teraz już niekoniecznie, bo koniunktura coraz bardziej sprzyja zakładaniu własnych biznesów, co według mnie jest najlepszym sposobem na dorobienie się. Niestety, w Polsce dalej istnieją zbiurokratyzowane ustawy, które znacznie utrudniają zakładanie własnego biznesu. W dodatku są wysokie podatki typu składki ZUS i VAT, jak też wymagania sprawozdań i raportów, za które mała firma musi płacić wysokie stawki za księgowych, adwokatów i notariuszy. Wszystko to trzeba opłacać nawet wtedy, kiedy firma nie ma jeszcze żadnych dochodów, nie mówiąc już o zyskach.</p>
<p><strong> </strong></p>
<div id="attachment_91" class="wp-caption alignright" style="width: 174px"><strong> </strong><strong><img class="size-full wp-image-91" title="Biografia Tada Witkowicza" src="http://kcbe.kei.pl/millionaire2/wp-content/uploads/2009/10/tadwitkowiczksiazka1.jpg" alt="Biografia Tada Witkowicza" width="164" height="228" /></strong><p class="wp-caption-text">Biografia Tada Witkowicza</p></div>
<p>KC: W co do tej pory zainwestował Otago Capital.</p>
<p>TW: Otago zainwestował w 8 firm, w tym 5 z Polski. Z piątki polskiej pozostała jedna, na której się koncentrujemy, bo ma bardzo duży potencjał nie tylko w Polsce, ale przed wszystkim za granicą, o co mi najbardziej chodzi. Moją strategią inwestowania jest wyszukiwanie<br />
firm, które mogą zbudować swój produkt lub usługę w Polsce, przetestować jego rynek w Polsce, a później wyprowadzić na rynki zagraniczne.</p>
<p><strong>KC: Jakie błędy popełniają ludzie, pisząc biznesplany?</strong></p>
<p>TW: Nieuzasadniony optymizm o wielkości rynku, słabo zidentyfikowany „target”, brak unikalnej wiedzy w branży, w której chce się założyć biznes, niedocenianie konkurencji i przekonanie, że wystarczy mieć nowy i unikalny produkt i go reklamować, a klienci sami zaczną kupować, bo alternatywne rozwiązania są bez znaczenia, a także, że dochody będą rosły szybko i tylko patrzeć, jak zrobią się z tego miliony.</p>
<p><strong>KC: Co dzieje się z zapowiadaną już rok temu publikacją dla przedsiębiorców o tym jak pisać biznesplany?</strong></p>
<p>TW: Wiem, że wiele osób czyta to, co napisałem, ale kiedy z nimi rozmawiam, czuję, że większość z nich nie docenia wagi moich argumentów.<br />
To chyba efekt różnicy między ich teorią i moją praktyka. Ostatnio brałem udział w paru epizodach Szkoły Milionerów prowadzonej przez AIP (Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości), gdzie rozpracowywałem projekty biznesowe kandydatów, zadając pytania w celu poznania założeń projektów. Okazuje się, że choć zapoznali się z moimi materiałami, nie są przygotowani do konfrontacji z trudnymi pytania inwestora.</p>
<p><strong>KC: Dziękuję bardzo za wywiad</strong></p>
<p>TW:  Proszę bardzo. Pozdrawiam wszystkich czytelników Millionaire Magazine. Powodzenia.</p>
<div id="_mcePaste" style="overflow: hidden; position: absolute; left: -10000px; top: 0px; width: 1px; height: 1px;">Co jest potrzebne do osiągnięcia sukcesu:<br />
samozaparcie i ciężka praca;<br />
oczy i uszy szeroko otwarte, żeby nie zmarnować szansy, która nigdy się nie<br />
powtórzy; nawiązywanie kontaktów z niemal wszystkimi, czy po prostu<br />
szczęście?<br />
Uważam, że aby osiągnąć sukces w życiu, trzeba spełnić trzy warunki: znaleźć okazję i ją rozpoznać, mieć siłę charakteru oraz konsekwentnie działać. Na szczęście liczyć można raczej przy kupowaniu biletu na loterii.<br />
W biznesie szansą może być zmiana<br />
koniunktury, taka, jaką była zmiana ustroju w Polsce 20 lat temu, późniejsza prywatyzacja lub pojawienie się Internetu. Takie okoliczności tworzą luki rynkowe, które można wykorzystać,<br />
tworząc działalność gospodarczą. Wielu Polaków wzbogaciło się przy takich<br />
okazjach. Podałem przykład Internetu,<br />
bo na tym się trochę znam. Pojawienie<br />
się go spowodowało, że firmy masowo zaczęły zakładać własne strony<br />
internetowe. Równocześnie zaczęły się na rynku pojawiać firmy oferujące rozwiązania problemów, które powstały<br />
tylko dlatego że pojawił się Internet. Problemy, takie jak wyszukiwanie danych<br />
(wyszukiwarki internetowe), zabezpieczenie<br />
przed hackerami (firewall’e),<br />
zabezpieczanie się przed wirusami (programy antywirusowe), brak odpowiednich<br />
programów komputerowych lub komputerów (serwerów) dały założycielom<br />
nowych firm okazję do stworzenia<br />
fortun.<br />
Ja założyłem trzy firmy, wykorzystując<br />
pojawienie się nowych technologii,<br />
takich jak światłowody, sieci komputerowe i Internet. Dzisiaj takimi nowymi rynkami jest rynek alternatywnych<br />
źródeł energii, zielonych technologii<br />
czy biotechnologii. One wykreują nowe firmy.<br />
W życiu jest podobnie, nawet porażki<br />
mogą stworzyć okazję do zaplanowania sobie lepszego jutra. Jeśli<br />
zaś chodzi o siłę charakteru, to przy jej budowie najważniejsze są: zdolność krytycznego myślenia, kreatywność, pracowitość i wytrwałość. Spotykam wielu ludzi z planami na biznes, którzy pałają nieuzasadnionym optymizmem. Po prostu nie spojrzeli na swój pomysł krytycznie i uważają, że jakoś to się zrobi,<br />
byle inwestor w nich zainwestował. Podobnie jest z ludźmi, którzy uważają, że życie im się jakoś ułoży i z Bożą pomocą<br />
jutro będzie lepiej.<br />
Pewien znajomy, szef firmy Venture<br />
Capital z Bostonu powiedział mi niedawno, że na 200 biznesplanów, które<br />
rozpatruje, godnych zainwestowania jest najwyżej jeden, natomiast spośród dziesięciu przedsięwzięć, w które inwestuje,<br />
na dwóch zarabia, na dwóch – trzech odzyskuje swoją lokatę, a na pozostałych<br />
pięciu traci. Ja też inwestuję jako anioł biznesu i mam podobne statystyki.<br />
Są one mimo wszystko lepsze od gry w ruletkę, dlatego wciąż inwestuję. Do sukcesu potrzebne jest jednak sceptyczne<br />
podejście samego pomysłodawcy,<br />
by najpierw przekonał samego siebie,<br />
że nie marnuje czasu i pieniędzy swoich i inwestora. Podobnie jest w życiu,<br />
krytyczne spojrzenie na swoją sytuację,<br />
analiza swoich plusów i minusów są podstawą planowania poprawy sytuacji.<br />
Tego większość ludzi niestety nie chce robić lub nie potrafi.<br />
Kreatywność jest konieczna, bo trzeba<br />
wymyślić jakieś nowe rozwiązanie.<br />
Przy zakładaniu firmy musimy zaoferować coś, czego klienci nie mogą kupić od innych, istniejących firm. Pracowitość<br />
i wytrzymałość idą w parze, bo większość ludzi, w tym również założyciele<br />
biznesów, poddają się za szybko.<br />
Konsekwentne działanie to tak jak bieg maratoński. Tak jak w maratonie<br />
trzeba rozłożyć siły, tak aby przebiec 42km i przybiec na mecie<br />
w czołówce, tak samo jest w życiu i biznesie. Firmy upadają, bo nie osiągają<br />
zaplanowanych wyników, wydając przy tym wszystkie pieniądze.<br />
Najlepsza rada, jaką kiedykolwiek otrzymałem, pochodziła od szefa<br />
znnanej amerykańskiej firmy, Analog<br />
Devices, który powiedział: Zaplanuj swoje działanie jak najdokładniej, zrób pierwszy krok i sprawdź, czy wyniki są takie, jakich oczekiwałeś, jeśli tak, to rób następny krok, jeśli nie, to cofnij się, przemyśl następny krok i dalej, tak krok po kroku aż osiągniesz sukces. Tę zasadę<br />
można zastosować do każdej działalności<br />
w życiu.<br />
Jakie były początki? Pierwsza praca, pierwsze zarobione pieniądze.<br />
Studia skończyłem w 1975, sytuacja na rynku pracy w Kanadzie, gdzie wtedy mieszkałem, dla młodych ludzi była opłakana. Dostałem jednak jedną<br />
ofertę pracy jako inżynier od światłowodów.<br />
Przyjęli mnie, bo zaprezentowałem<br />
się jako młody, wykształcony, entuzjastyczny i z potencjałem chłopak. Nie miałem jednak żadnych kwalifikacji<br />
bo studiowałem fizykę, a ta nie ma wiele wspólnego z zawodem inżynierskim.<br />
Nie mając wyjścia, musiałem się uczyć elektroniki, wkuwając podręczniki,<br />
bo obawiałem się, że firma zorientuje<br />
się w moich brakach i mnie zwolni. Udało się dzięki ciężkiej pracy wieczorami<br />
i w weekendy. Pracowałem w tej firmie 3 lata, później przeniosłem się do USA. Zarobki były marne, zarabiałem $1,000 na miesiąc, co po opłaceniu podatków<br />
dawało jakieś $700 miesięcznie. No ale to już były własne pieniądze, a nie pożyczki czy stypendia.<br />
Kiedy odczuł Pan wyraźną poprawę<br />
finansową i komu ją zawdzięcza?<br />
Pierwszy raz poczułem grunt pod stopami<br />
dwa lat po założeniu własnej firmy. Po dwóch latach wysiłku firma zaczęła wreszcie przynosić zyski. Wtedy mój wspólnik i ja kupiliśmy sobie samochody<br />
firmowe, bo obaj jeździliśmy gratami,<br />
a w USA bez samochodu, zwłaszcza<br />
w biznesie, nie da się funkcjonować. Po raz pierwszy poczułem, że może coś z tego życia będzie. Po trzech latach firma weszła na giełdę (NASDQ) i zostałem<br />
multimilionerem, na razie tylko na papierze; na tyle były wycenione moje udziały. Później giełda nurkowała, a moje udziały straciły ponad 90 procent swej wartości. Trzeba było je sprzedawać,<br />
gdy stały wysoko, ale wtedy tego nie wiedziałem. Nauczyłem się dopiero na błędach.<br />
Najbardziej przyczynili się do tego sukcesu inwestorzy, a raczej aniołowie<br />
biznesu, którzy zaryzykowali po $11,000 każdy na zakup udziałów w firmie założonej przez dwóch młodych<br />
chłopaków bez doświadczenia w biznesie.<br />
Jak pomnażał Pan zarobione przez siebie pieniądze?<br />
Pomnażałem pieniądze, zakładając następne firmy, w sumie założyłem ich trzy. Teraz założyłem czwartą, bo to jedyna metoda na inwestycje, która mi wychodzi.</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.millionaire.pl/tad-witkowicz-znad-bugu-na-wallstreet.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

